rodzenstwo.

„Siostra jako taka jest bardzo dobrym wynalazkiem” (M. Musierowicz)

by Anna
0 comment

Gdy 12 lat temu urodziłam Tusię wiele osób bombardowało mnie pytaniami w stylu: Kiedy drugie?; Teraz przydałby się braciszek. Będzie parka.; Myślałaś już o drugim dziecku? Najlepiej szybko, będą chować się razem.; Robisz krzywdę Tusi – musi mieć rodzeństwo! … i tak do znudzenia.

Myślę, że większość z Was zna te pytania i „dobre rady” z własnego podwórka. Swoją drogą – takie złote myśli wygłaszane w kierunku matki, niezależnie od wieku jej pierworodnego, są niegrzeczne, niestosowne i zwyczajnie nie na miejscu! Nic nikomu do tego, czy chcesz  jedno, troje czy mendel!

Natalia Halina zwana Tusią

                Niebiosa postanowiły zesłać mi dar w postaci kruchej, delikatnej istotki, z chochlikiem w oczkach i czarną czuprynką. Urodziłam Tusię będąc na 4 roku studiów. Miałam 24 lata.

Czy dziwi fakt, że zarzekałam się wówczas – więcej dzieci mieć nie będę, jedno w zupełności mi wystarczy! Sama mam dwie młodsze siostry, ale nie widziałam potrzeby obdarzania Tusi rodzeństwem.

                Dlaczego nie chciałam? Przecież moja mała nie miała kolek. Od trzeciego miesiąc życia przesypiała całe noce. Zęby wyrzynały się niepostrzeżenie, bez marudzenia i nocnych lamentów. Z pieluchą i smoczkiem pożegnałyśmy się przed ukończeniem drugiego roku życia. Po prostu IDEAŁ.

                Natalka była tak bezproblemowym maleństwem, że chciałoby się powiedzieć – pora na kolejne. Ale nie w moim przypadku. Ja chciałam żyć! Tak bardzo, jak się tego chce mając 24 lata. To dziś twierdzę, że dzieci nie podcinają nam skrzydeł. One nam tych skrzydeł dodają. 12 lat temu skrzydła miałam zwichnięte. Z perspektywy czasu i bagażu doświadczeń doskonale rozumiem siebie z tamtego okresu.

               Jest jeszcze jedna rzecz, do której mogę się przyznać. Usilnie twierdziłam, że wolę mieć jedno dziecko, ponieważ wtedy będę mogła mu wiele zapewnić, tak żeby niczego mu nie brakło. I to był fatalny argument. Jak myślisz, dlaczego?

                Bingo! Wychowywałam sobie rozpieszczoną jedynaczkę. Gorzkie słowa. Trudne, a nawet bolesne. Jednak za swój macierzyński sukces uważam to, że umiałam przyznać się sama przed sobą do błędu. Mam nadzieję, że nie za późno. Mam nadzieję, że w porę.

Jowita Hanna zwana Wiśnią, Jowiśką, Jowiteuszem

Jowitę dostałam w prezencie od Boga/losu/Opatrzności (jeszcze się nie zdecydowałam) w roku moich 35 urodzin.  Gdy otrzymujemy prezent przyjmujemy go nie pytając o cenę, powód czy możliwość wymiany. Prezent jest czymś wyjątkowym, bo przecież nikt nas nie obdarowuje ot tak!

24 stycznia 2018 prezent dostała też Tusia. Otrzymała młodszą siostrzyczkę, a sama z dnia na dzień zmieniła status z jedynaczki na STARSZĄ SIOSTRĘ. Brzmi dumnie, prawda?

Czy będziecie zaskoczone, jeżeli napiszę, że Tusia nie chciała siostry? W pierwszych miesiącach mojej ciąży nawet nie chciała słuchać o tym, że będzie miała rodzeństwo. W ogóle nie przyjmowała tego do wiadomości. Przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy zabrałam ją ze sobą na badanie usg. Zobaczyła siostrę, która akurat ssała kciuk. Tusia, niczym niewierny Tomasz, uwierzyła gdy zobaczyła na własne oczy.

Tym samym wyparcie zmieniło się w oczekiwanie. Natalka zaangażowała się w gromadzenie wyprawki dla Jowity, oddała jej swój pokój (w zamian dostała naszą sypialnię!). Potrafiła z własnych oszczędności kupować jej ubranka, a później godzinami je prasować i chować do komody. Tusia – istota pomysłowa i kreatywna – poświęciła swój komin (szalik), by własnoręcznie uszyć z niego poduszeczkę dla siostry. Przykłady mogłabym mnożyć.

Jestem pewna, że budowanie więzi między siostrami nastało jeszcze w momencie, gdy nosiłam Jowiśkę pod sercem.

10 kwietnia – Dzień Rodzeństwa

„Rodzeństwo. Tak różni, a tak bardzo podobni”.

Wiesz, że obchodzimy dzisiaj Dzień Rodzeństwa? Niezależnie od tego jakie są wasze relacje, to jest coś co sprawia, że jesteście zdani na siebie na zawsze. Więź. Nierozerwalna, trwała i w zasadzie często niewidoczna gołym okiem  WIĘŹ.

Nie da się do niczego porównać porozumienia, które istnieje między rodzeństwem. Abstrahując od Waszego wieku, płci, przekonań i poglądów – więź istnieje. Nawet jeżeli trzyma się na cienkiej i delikatnej nitce.

Kiedy ostatnio rozmawiałaś z siostrą?, Kiedy bezinteresownie odwiedziłaś brata?, Mieszkacie daleko od siebie? – zadzwoń, pogadajcie. Coś Was poróżniło? – może pora sobie to wyjaśnić przy jakiejś kawie. Odszedł? Przypomnij sobie najpiękniejsze chwile z waszego dzieciństwa, wspomnienia nigdy nie umierają. Nie odzywacie się do siebie? Wyciągnij rękę na zgodę. Masz tyle możliwości.

„Rodzeństwo może sprzeczać się między sobą, lecz nigdy nie dopuści do głosu obcego”.

Natalia i Jowita

Nie jest łatwo być starszą o 11 lat siostrą.

Nie jest łatwo być młodszą o 11 lat siostrą.

Dlaczego? Bo „siostra jest Twoim lustrem – i Twoim przeciwieństwem” (Elizabeth Fishel).

Jeżeli miałabym odpowiedzieć na pytanie: czy 11 lat to dobra różnica wieku między rodzeństwem? Odpowiedź brzmiałaby: i tak, i nie. Ktoś powie, że Tusia jest już duża i na pewno dużo pomaga w opiece nad Jowitą. Zgadza się pomaga, ale czy do końca o to chodzi? Wychodzę z założenia, że nie mogę wymagać od Tusi zbyt wiele w tej kwestii. To ja jestem matką. Ona jest siostrą. Owszem, często proszę ją o pomoc, ale są pewne granice.

Tusia za chwilę kończy 12 lat. Umówmy się – w jej życiu rozpoczął się trudny okres. Taki etap przejściowy – już nie dziecko a jeszcze nie nastolatka. Z tygodnia na tydzień wszystko ewaluuje. Zainteresowania, sposób ubierania się, zachowanie itd. A tym trudniej jest, gdy ma się  czternastomiesięczną siostrę, która z zapamiętaniem wywala wszystko z plecaka, odgryza rysiki kredkom, wszędzie rozrzuca zabawki i wchodzi do pokoju bez pukania, średnio 100 razy dziennie.

Gdy Twoje dziecko przestaje być jedynakiem.

                Tusia przez 11 lat miała mnie na wyłączność. Nagle pojawił się mały intruz, który skupia na sobie całą uwagę mamy… Chodź poprawność polityczna by tego wymagała, chce się jednak zadać pytanie: Jak żyć?

                Są dni, momenty, chwile, kiedy moja starsza córka wyraźnie się buntuje i okazuje to dosadnie. I ja to rozumiem. Ma do tego prawo. Fakt – muszę wtedy trzymać swoje nerwy na wodzy, chociaż nie zawsze się to udaje. Gdy słyszę po raz kolejny z jej ust „Mama zabierz Jowitę! Ona mi przeszkadza” albo „Jowita mi wszystko niszczy” czy „Chcę mieć trochę prywatności we własnym pokoju” muszę szukać złotego środka.

                Tusia świadomie przestała być już jedynaczką. Skąd wiem? Wielokrotnie mówi: „Nie wyobrażam sobie życia bez Jowity”.

MIĘDZY NAMI – SIOSTRAMI

                Dziewczynki są tak bardzo różne. Inne temperamenty, inne zachowania, inni ojcowie. Z jednej strony tak inne, niepodobne do siebie, a z drugiej tak bardzo sobie bliskie.

               Moje córki są bardzo związane ze sobą. I mimo, że Tusia często denerwuje się na Jowitusię, to wskoczyłaby za nią w ogień. Widzę, że bardzo stara się być dobrą i opiekuńczą starszą siostrą. Może czasem jej to nie wychodzi, ale przecież sama jest jeszcze dzieckiem, moją małą córeczką.

                Czasem, gdy Jowiśka coś zbroi, słyszę Tusię, która z powagą w głosie mówi do niej: „idź do pokoju i przemyśl swoje zachowanie”. Tłumię w sobie śmiech. Nie ingeruję. Przecież to rozmowa między nimi – między SIOSTRAMI.

Dziękuję, że przeczytałaś(-eś) wpis do końca. Bardzo mi miło gościć Cię u mnie. Może zajrzysz znowu i zobaczysz, co przygotowałam dla Ciebie w kolejnym kadrze z kalendarza.

Jeżeli masz ochotę:

  • Zostaw ślad w komentarzu lub kliknij serduszko.
  • Udostępnij ten wpis. Być może uważasz, że warto żeby inni też mieli okazję go przeczytać.
  • Zerknij na moje inne wpisy. Jest ich niewiele, dopiero zaczynam. Jednak może coś Cię zainteresuje.
  • Będzie mi niezmiernie miło spotkać Cię na Instagramie i Facebooku.
  • Zapisz się na Newsletter – dzięki temu pozostaniemy w kontakcie.

Życzę Ci pięknego, słonecznego dnia!

Serdeczności, Ania

Udostępnij
0 comment
17

You may also like

Leave a Comment